Strona główna

sobota, 11 września 2010

Nigdy nie przestawaj tańczyć

Przychodzimy na ten świat samotnie. Opuszczamy go w zasadzie tak samo. W międzyczasie tańczymy taniec zwany życiem. Problem w tym, że do tanga trzeba dwojga. Wypatrujemy więc znaków, czegoś co pozwoli nam znaleźć doskonałego partnera na życie. Uśmiech, gest… Musimy jednak uważać, ponieważ niektóre znaki mogą być mylnie interpretowane, innych możemy w ogóle nie zauważyć… Niektóre tańce przesiedzimy. W innych zmieniamy partnerów. Ważne… aby nigdy nie przestać tańczyć.
We enter this world alone. We leave it pretty much the same way. And in-between, a dance we call life. Problem is it takes two to Tango. So we look for signs; something to help us to find our perfect partners. A smile, a wave. But we have to be careful; because while some signs can be misinterpreted, others can be missed completely....Some dances you sit out. Others you change partners. The important thing is...you never stop dancing.
Chuck Fishman, Early Edition

środa, 8 września 2010

Piłka kopana

Nie jestem fanem piłki nożnej. Uważam, że współczesny sport wyczynowy jest jakimś chorym wypaczeniem oryginalnej idei sportu. Sport ma dla mnie sens tylko w takim zakresie, w jakim mam możliwość (i ochotę) sam go uprawiać — w celach rekreacyjnych, w żadnym wypadku wyczynowo.

Od pewnego czasu cały naród fascynuje się igrzyskami piłki kopanej, jakie mają się odbyć w 2012 roku w Polsce i na Ukrainie. Sądząc po ilości wiadomości w mediach na ten temat, igrzyska te fascynują ludzi znacznie bardziej, niż na przykład podwyżka podatków, którą nam właśnie funduje miłościwie nam panująca partia tak zwanych „liberałów”.

W miarę upływu czasu entuzjazm ludu dla igrzysk wydaje się nieco słabnąć. Może lud jest już zmęczony tym ciągłym cieszeniem się, że będziemy organizować… Albo może ma to jakiś związek z informacjami, że obiecanych autostrad nie będzie, a i ze stadionami jest coraz więcej problemów i wątpliwości, nie wspominając o rosnących w zastraszającym tempie kosztach ich budowy.

Mimo, że nie jestem fanem piłki kopanej, myślę sobie, że przydałoby się od czasu do czasu, choćby z powodu piłki kopanej, poczuć satysfakcję, że jesteśmy Polakami. Niestety, nic nie wskazuje na to, żeby nasza narodowa drużyna piłki kopanej miała odnieść sukces. Dotychczasowe sposoby treningu zdają się dawać mizerne efekty. Może więc najwyższy czas zrobić coś radykalnego. Może na początek warto by wysłać naszych piłkarzy do klasztoru Shaolin…


Po takim przeszkoleniu pierwszego miejsca pewnie i tak nie zdobędziemy, bo zdobędą je Chińczycy. Ale może chociaż drugie…

czwartek, 2 września 2010

Szkodliwe właśności intelektualne

Prawo autorskie są wynalazkiem XX wieku. Moim zdaniem jest to najlepszym dowodem, że artyści wcale go nie potrzebują. W przeciwnym razie nie powstałyby nigdy dzieła Chopina, Mozarta, Bacha, Leonarda da Vinci, Michała Anioła i wielu innych wybitnych artystów, którzy na przestrzeni wieków stworzy wspaniałe dzieła. Wcale przy tym nie byli chronieni żadnymi prawami autorskimi.

Podobnie jest z patentami, a zwłaszcza patentami dotyczącymi oprogramowania. W przypadku tych patentów najczęściej wcale nie chodzi o ochronę dorobku intelektualnego, a głównie o walkę z konkurencją. Niekiedy sprytne firmy żyją wyłącznie z tego, że patentują coś, co już od dawna istnieje i funkcjonuje, ale nikt inny nie wpadł jeszcze na pomysł, żeby to opatentować. Opatentowano już tak wiele elementów programów bądź stron internetowych, że właściwie nie da się chyba napisać programu lub strony internetowej, nie łamiąc jakichś patentów. Oskarżonym o łamanie patentu może być dowolna firma lub osoba, nawet jeżeli nie jest twórcą programu. Praktycznie wystarczy, że ma własną stronę internetową!

Ta paranoja trwa w najlepsze. Ostatnio firma Microsoft otrzymała patent na wyłączanie systemu operacyjnego. Wynika z tego, że takie systemu operacyjne, jak Linux, przestają być legalne, bo ich twórcy albo muszą dogadać się z firmą Microsoft, która ma prawo zażądać opłat za korzystanie z tego wynalazku, albo system nie może dać się wyłączyć.

To oczywiście nie pierwszy, i prawdopodobnie nie ostatni przypadek tego typu działań. Pisałem już kiedyś o patentach na podcasty. Takich przykładów można znaleźć znacznie więcej.

Ciekawe, kiedy wreszcie dotrze do prawodawców, że tego typu patenty wyrządzają znacznie więcej szkody, niż pożytku.

niedziela, 22 sierpnia 2010

Teorie spiskowe

Andrej Areshev, rosyjski politolog, w wywiadzie dla wydawanego przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych pisma „Sprawy Międzynarodowe” powiedział, że fala pożarów, jaka tego lata nawiedziła Rosję, jest następstwem zastosowania przez USA nowej broni klimatycznej. Broń ta służyć ma do wywoływania zmian klimatycznych na rozległych obszarach.

Czy to jest teoria spiskowa? Być może. Być może taka broń nie może istnieć. Przypomnijmy sobie jednak, że jeszcze parę lat temu tak samo mówiono o samolotach, które są niewykrywalne przez radary.

W Internecie w różnych blogach można przeczytać różne teorie na temat ewentualnego zamachu na samolot prezydencki w Smoleńsku (np. »tutaj«). W oficjalnych mediach nie słyszałem nigdy żadnej wypowiedzi, która by choć przez chwilę brała na poważnie pod uwagę taką ewentualność. Jedyne wypowiedzi, z jakimi się spotkałem, to rzucone w tonie lekceważącym, że teoriami spiskowymi przecież nie będziemy się zajmować. Naczytałem się w Internecie sporo kpin, czego to ludzi nie nawymyślają: że nie ma sposobu na wywołanie mgły na żądanie, żeby była dokładnie nad lotniskiem i tylko tam, albo że nie można zakłócić echa radarowego. Otóż istnieją i można! Na przykład mgłę można wytworzyć między innymi przy pomocy M56 Coyote lub M1059A4 Lynx Smoke Generator Carrier. Natomiast urządzenie zakłócające echo radarowe zaprezentowała telewizja Discovery w programie o broniach przyszłości (cz. I, II, III, IV, V).

Czy powyższe teorie są prawdziwe? Nie wiem. Wydają mi się mało prawdopodobne. Jednak każdy, kto przynajmniej pobieżnie zna historię, doskonale wie, że jest ona opowieścią o spiskach, które albo się udały, albo nie udały. Jeżeli więc ktoś twierdzi, że jakąś teorią nie warto się zajmować tylko dlatego, że to jest teoria spiskowa, to myślę sobie, że jest on albo durniem, albo świadomie chce nas ogłupić.

czwartek, 12 sierpnia 2010

Mit rozbitej szyby

Opowiem wam bajkę…
Czym jest mit zbitej szyby? Historia zaczyna się od chwili, gdy pewien chuligan postanawia rzucić cegłą w okno pobliskiej piekarni. Następnego dnia lokalna społeczność gromadzi się przy piekarni, aby przedyskutować to, co się właśnie wydarzyło.

— Żal mi biednego piekarza – powiedział Rolnik.

— To prawda – powiedział Krawiec, ale jeżeli się nad tym zastanowić, to może nie jest to takie złe. Tak, czy inaczej, piekarz i tak musi naprawić swoje okno. Oznacza to, że szklarz będzie miał teraz zajęcie. Zarobione pieniądze szklarz prawdopodobnie zużyje na twoje plony, Rolniku. Wtedy będziesz mieć pieniądze na więcej dóbr i usług.

— Masz rację – powiedział Rolnik. Chuligan tak naprawdę swoim czynem pobudził gospodarkę! Wyobraźcie sobie, ile więcej miejsc pracy powstałoby, gdyby chuligan narobił więcej szkód.

— Czyście wszyscy postradali zmysły!? – powiedział Piekarz. Skupiacie się tylko na tym, co widoczne: na pieniądzach, które wydam naprawiając okno. Ignorujecie to, co jest niewidoczne: pieniądze, które wydałbym na nowy garnitur. Jeżeli kupiłbym nowy garnitur u Krawca, on również wydałby zarobione pieniądze na twoje plony, Rolniku. Nadal więc miałbyś pieniądze na więcej dóbr i usług. Jedyną różnicą jest to, że miałbym wtedy i swoją szybę, i nowy garnitur. Tymczasem teraz będę miał tylko szybę. Chuligan kosztował mnie i naszą społeczność nowy garnitur.
Mit zbitej szyby jest znacznie częściej spotykany, niż może się to na pierwszy rzut oka wydawać. W rzeczywistości jest podstawą wielu programów rządowych. Na przykład, kiedy rząd twierdzi, że tworzy miejsca pracy finansując różne programy, robi to kosztem swoich obywateli obciążonych w formie wyższych podatków albo inflacji. Obywatele wydaliby swoje pieniądze na inne dobra i usługi, co spowodowałoby wzrost zatrudnienia w różnych branżach. Skoro jednak te dobra nie zostaną wyprodukowane, te potencjalne etaty pozostaną niewidoczne. Są jednak niemniej realne i niemniej ważne, niż miejsca pracy, które widzimy.

Jeżeli więc kiedykolwiek usłyszysz o pobudzających efektach wydatków wojennych, ceł, dofinansowań lub podobnych działań rządu — wiedz, że to tylko nasz stary znajomy: mit zbitej szyby przebrany w nowy strój.

czwartek, 5 sierpnia 2010

1000 lat w 8 minut

Animowana historia Polski (osiem i pół minuty):

Ciekawe, ile osób rozpozna wszystkie wydarzenia pokazane w tym filmie.

Autorem filmu jest Tomasz Bagiński. Film był przygotowany na wystawę EXPO 2010 w Szanghaju.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...