Strona główna

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nauka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nauka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 kwietnia 2016

Rak - inne spojrzenie

Dlaczego o raku? Tak się składa, że ostatnio u kilkoro moich znajomych zdiagnozowano raka. Ilu masz znajomych — takich, których znasz nieco bliżej? Wyobraź sobie, że w ciągu dwóch, może trzech lat dowiadujesz się, że kilkoro spośród nich walczy z rakiem. Czy to by cię nie zaniepokoiło? Mnie — tak, Zacząłem szukać informacji o raku. Znalazłem… wiele niepokojących informacji. Na przykład taką, że niektórzy specjaliści szacują, że w obecnie żyjącym pokoleniu co drugi mężczyzna i co trzecia kobieta umrze na raka. Nawet jeżeli te szacunku są mocno przesadzone, nadal jest to niepokojące.

Znalazłem też wiele informacji, które mocno podważyły moją wiarę we współczesną medycynę. Nie chodzi mi o złą wolę poszczególnych lekarzy. Rzecz w tym, że cały system medyczny, począwszy od uczelni medycznych, a kończąc na zwykłych lekarzach, jest tak skonstruowany, że pewne postawy promuje, a inne zwalcza.

Czy wiesz, jaka gałąź przemysłu przynosi największe dochody? Mówi się, że przemysł zbrojeniowy. Okazuje się jednak, że przemysł farmaceutyczny ma znacznie większe dochody. Chcielibyśmy wierzyć, że przeznacza te pieniądze na badania nad nowymi lekami. Czy jednak na pewno?...

Słyszałem, że na przykład między innymi w Meksyku i w Szwajcarii są kliniki bardzo skutecznie leczące niektóre rodzaje raka. Stosują tam terapie, za stosowanie których lekarza w USA poszedłby do więzienia. Dlaczego? Czy to nie daje ci do myślenia?

Wracając do raka... Znalazłem cykl filmów poświęconych takim wątpliwością. Każdy z tych filmów trwa półtorej godziny. To dużo czasu. Jednak zachęcam Cię do ich obejrzenia. Od początku do końca. Zwłaszcza jeżeli nie wierzysz w teorie spiskowe.






sobota, 30 maja 2015

Nauka cudów - nowa era w nauce?

Klasyczna medycyna świata zachodniego traktuje ciało jak mechanizm. Stara się zrozumieć mechanizmy rządzące naszym ciałem. Zakłada, że jeżeli wystarczająco dobrze pozna te mechanizmy, to będzie mogła naprawiać uszkodzenia tego mechanizmu. Widać, że w wielu przypadkach takie podejście sprawdza się, ale znane jest również wiele przypadków, których taka nauka nie potrafi wyjaśnić.

Z drugiej strony mamy na przykład medycynę chińską. Chińska cywilizacja rozwija się nieprzerwanie od dziesięciu tysięcy lat. To spory kawałek czasu. Osiągnięcia chińskiej medycyny biorą się nie tyle ze zrozumienia mechanizmów, co z obserwacji. Chińczycy przez te tysiące lat zauważyli, że pewne działania powodują pewne reakcje organizmu. Oczywiście, jak wszyscy ludzie, próbują to zinterpretować i wyjaśnić — na przykład przepływem energii w ciele.

Zachodnia biologia i medycyna przeważnie uznaje tłumaczenia chińskiej medycyny za fałszywe. Jednak nawet jeżeli Chińczycy błędnie to tłumaczą, nadal ich obserwacje działań i reakcji mogą być prawdziwe (choć być może powinny być inaczej wyjaśniane).

W miarę postępu badań naukowych zachodnia biologia, medycyna i fizyka stopniowo odkrywa zjawiska, które co prawda inaczej tłumaczą zjawiska, ale w gruncie rzeczy potwierdzają obserwacje chińskiej medycyny (na przykład mechanizmy akupunktury).

Jednym z naukowców, dokonujących przełomu w biologii i medycynie, jest prezentowany niedawno Bruce Lipton. Zdecydowanie warto obejrzeć jego wykład.

Na poniższym filmie obejrzymy, co ma na ten temat do powiedzenia kolejny autor i popularyzator: Gregg Braden. Film trwa godzinę. Miłego oglądania! :-)

sobota, 23 maja 2015

My i nasze geny - kto kim rządzi?

Dotychczas wśród naukowców zdaje się dominować pogląd, że geny kontrolują, kim w istocie jesteśmy. Na przykład odkryto gen, który zdaje się mieć związek z otyłością. Mogłoby to oznaczać, że osoby mające taki gen będą otyłe i nic na to nie można poradzić. Hipotezę, że geny nami sterują, przyjmuje się niemal jako dogmat.

Są jednak naukowcy, którzy podważają ten dogmat. Jednym z nich jest Bruce Lipton, który twierdzi, że geny są niczym innym niż planem budowy różnych komórek i organów. Jednak to nie geny decydują, czy zostaną użyte. Jeżeli to prawda, to na przykład osoby posiadające gen otyłości wcale nie muszą być grubasami! Zależy to tylko od tego, czy gen otyłości zostanie aktywowany.

Co w takim razie aktywuje geny?

Czy zdarzyło wam się, że czuliście, że bierze was jakaś choroba, na przykład przeziębienie. Jednocześnie wiedzieliście, że nie możecie sobie pozwolić na zachorowanie, bo macie coś ważnego do załatwienia — na przykład musicie zdać ważny egzamin. Czuliście, że organizm broni się przed chorobą, ale po egzaminie rozchorowaliście się. Wiele osób wiele razy tego doświadczyło.

Bruce Lipton jest genialnym naukowcem, który twierdzi, że nasze ciało dostosowuje swoje działania do naszych przekonań. Wynikałoby z tego, że zmieniając nasze przekonania możemy zmienić funkcjonowanie naszego organizmu. Teoria wydaje się być zgodna z osiągnięciami z innych dziedzin. Na przykład wiadomo, że dobry psychoterapeuta może wyleczyć z niektórych chorób wpływając wyłącznie na postawę (poglądy) pacjenta.

Dwa filmy zamieszczone poniżej to niezwykle ciekawy wykład Liptona. Mimo ich długości (łącznie: 2,5 godz.) zdecydowanie zachęcam do ich obejrzenia. Od początku do końca!

czwartek, 19 marca 2015

Durnie czy...

Jakiś czas temu władze szkolne ograniczyły do minimum naukę historii w szkołach. Było wiele protestów w tej sprawie, ale — zdaje się — nieskutecznych. Nie dość, że historii w szkołach jest mało, to jeszcze jakiej historii uczą! Zastanawiam się, czy to możliwe, że w Polsce jest tyle durniów, czy może mają rację ci, którzy widzą w tych działaniach srebrniki różnych mocarstw.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Homeopatia

Ostatnio zainteresował mnie temat homeopatii. Mam wrażenie, że jest wokół tej filozofii leczenia wiele kontrowersji. Jedni się jej obawiają, inni — stosują. Podobno nie ma żadnych dowodów, że leki homeopatyczne w ogóle działają. Podobno Kościół Katolicki uważa ją za sposób otwarcia duszy dla szatana. Podobno…

Postanowiłem sprawdzić, jak to jest z tą homeopatią. Zacząłem szukać w Internecie. Kto szuka, ten znajdzie. Oto, co znalazłem.

Przeciw

Homeopatia ma trochę przeciwników wśród lekarzy i naukowców związanych z medycyną. Najczęściej zarzucają jej nienaukowość (cokolwiek by to znaczyło) i że jest to co najwyżej efekt placebo.

To, że tak zwana oficjalna nauka nie umie znaleźć związku między stosowaniem leków homeopatycznych a stanem zdrowia pacjentów, nie jest żadnym dowodem na niedziałanie homeopatii. Naukowcy nie potrafią również udowodnić, że homeopatia nie działa. Zresztą wystarczy poczytać czasopisma popularno-naukowe, żeby zdać sobie sprawę, jak niewiele naukowcy wiedzą o funkcjonowaniu naszego ciała.

Trudno również zgodzić się z zarzutem, że to tylko efekt placebo. Przecież z badań nad efektem placebo wiadomo, że ma on efekt krótkotrwały. Tymczasem osobiście znam kilka osób, które lekami homeopatycznymi wyleczyły się ze swoich dolegliwości. Wszystko wskazuje na to, że jest to trwałe wyleczenie. Poza tym efekt placebo występuje tylko u ludzi. Nie da się zwierzęciu wmówić, że coś jakieś czary-mary go wyleczą. Podobnie nie da się niczego wmówić niemowlętom. Jakim więc cudem leki homeopatyczne działają również na niemowlęta i na zwierzęta?

Homeopatia i wiara


Poważniejszym problemem jest — moim zdaniem — zarzut, że leki homeopatyczne otwierają drzwi duszy przed szatanem. Wierzę w Boga, więc i szatana traktuję poważnie. Z diabłem nie ma żartów. Trudno jednak w tej kwestii oczekiwać jakichś naukowych dowodów. Zacząłem więc szukać, co na ten temat mają do powiedzenia ludzie, którzy dogłębnie zgłębili temat homeopatii.

Wydaje mi się, że najbardziej znanym w Polsce przeciwnikiem homeopatii jest Robert Tekieli. Przeczytałem w Internecie kilka jego wypowiedzi o homeopatii. Oprócz wspomnianych wyżej zarzutów o nienaukowości homeopatii i o efekcie placebo, pan Tekieli powołuje się na przypadek, gdy jakaś kobieta leczyła swoje małe dziecko lekami homeopatycznymi. Dziecko przestało się uśmiechać. Jak tylko odstawiła leki homeopatyczne, to dziecko znowu zaczęło się uśmiechać. Zastanówmy się: czy to jest jakikolwiek dowód na szkodliwość homeopatii? Przecież bez trudu można sobie wyobrazić co najmniej kilka innych powodów takiego zachowania się tego dziecka. Choćby na przykład taki, że przestało się uśmiechać, bo było już bardzo chore, a dzięki lekom homeopatycznym na tyle się podleczyło, że znowu zaczęło się uśmiechać.

Za

Tyle o przeciwnikach. Znacznie ciekawsze — moim zdaniem — są argumenty zwolenników homeopatii. Na przykład z »tego artykułu« wynika, że zwolennikami homeopatii byli papierze Grzegorz XVI, Pius IX i Leon XVIII. Jest tam również zacytowany list od Jana Pawła II do jednego z lekarzy homeopatów. Fragment tego listu brzmi tak: „Generalnie rzecz biorąc Kościół nie zabrania stosowania homeopatii w leczeniu, o ile nie wiąże się to z magią, bądź akceptacją idei religii wschodnich, szczególnie buddyzmu.” Również Kardynał Ratzinger, później papież Benedykt XVI, leczył się homeopatycznie.

Autorytetem jest dla mnie również ojciec Jacek Norowski, dominikanin, doktor medycyny i magister filozofii. Napisał między innymi szereg artykułów o homeopatii. Wszystkim wątpiącym w homeopatię zdecydowaniem polecam przeczytanie tych artykułów.
Warto też przeczytać artykuł „Kościół nie zabrania homeopatii” na internetowej stronie Katolickiej Agencji Informacyjnej,

wtorek, 5 sierpnia 2014

Inteligentne serce

Wyobraź sobie, że możesz przewidzieć przyszłość. Byłaby to niewątpliwie przydatna umiejętność, bo można by uniknąć wielu błędów lub problemów. Miałoby to również niezbyt przyjemne konsekwencje. Na przykład nie byłoby miło, gdybyśmy wiedzieli, kiedy ktoś spośród naszych bliskich lub my sami umrzemy.

Co by jednak było, gdybyśmy mogli przewidzieć tylko najbliższą przyszłość? Wtedy, przy odrobinie szczęścia, nadal moglibyśmy unikać przynajmniej części problemów, ale nadal nie wiedzielibyśmy, kiedy nas spotkają rzeczy ostateczne. Niektóre badania zdają się świadczyć, że mamy zdolność do przewidywania najbliższej przyszłości — kilku najbliższych sekund. To niewiele, ale wiele osób może zaświadczyć, że w ostatniej chwili wiedzeni przeczuciem zrobili coś, dzięki czemu uniknęli większego nieszczęścia.

sobota, 12 kwietnia 2014

Szkodliwe? A może zalegalizować?

Extasy — jeden z często zażywanych narkotyków — powoduje otwartość, pobudzenie, euforię, empatię, intensyfikację odbioru bodźców zewnętrznych, głębsze odczuwanie muzyki i ruchu, czasami zmianę poczucia czasu, często subiektywne uczucie jedności z otaczającym światem, wzmocnienie odczuć związanych z dotykiem, co sprawia, że fizyczny kontakt z drugim człowiekiem jest przyjemniejszy. 
  • W samym tylko Londynie w ciągu paru lat w klubach zażyto kilka milionów tabletek extasy.
  • W tym czasie ta substancja była przyczyną 50 zgonów. Niektóre legalnie sprzedawane lekarstwa powodują więcej zgonów. W co najmniej jednym przypadku przyczyną śmierci niekoniecznie była extasy, bo nastolatek zażył jednocześnie wiele różnych narkotyków w znacznych ilościach
  • Dużym zagrożeniem dla osób zażywających extasy jest fakt, że produkcji exstasy nikt nie nadzoruje i jest wielu oszustów.
Z narkotykami jest ten problem, że dają wiele przyjemności, ale też niosą ze sobą wiele zagrożeń. Większość krajów uznaje, że zagrożenia są na tyle poważne, że narkotyki są substancjami nielegalnymi. Za ich posiadanie można trafić do więzienia, a w niektórych krajach nawet zostać skazanym na karę śmierci.

Władze wkładają wiele wysiłku w walkę z narkotykami. Czy skutecznie? Mam wątpliwości. Moim zdaniem, w rzeczywistości niewielu jest zainteresowanych faktycznym zwalczaniem narkotyków. Kartele narkotykowe i wszelkie mafie są w oczywisty sposób zainteresowane, żeby narkotyki nie były legalne. Gdyby zostały zalegalizowane, ich dochody zmalałyby znacznie. Organizacje statutowo zwalczające narkotyki też w gruncie rzeczy nie do końca są zainteresowane skutecznym zwalczaniem narkotyków, bo gdyby im się to powiodło, to straciłyby rację bytu, a ich członkowie — miejsce pracy.

Czytałem kiedyś, że któryś z władców żyjących w poprzednich stuleciach tak bardzo nie lubił tytoniu, że za palenie fajki groziła kara odcięcia ręki. Podobno spowodowało to, że palenie fajek było w tamtym czasie najpopularniejsze.

Amerykanie na początku XX wieku wprowadzili prohibicję. Sprzedaż, produkcja i transport alkoholu były nielegalne. Efektem tego był największy w dziejach rozwój mafii, a zdaniem niektórych analityków, w tym czasie średnie spożycie alkoholu na głowę mieszkańca USA było najwyższe w historii.

Są też głosy naukowców, że obecne przepisy antynarkotykowe powodują, że praktycznie niemożliwe są badania naukowe nad wieloma naturalnymi substancjami, które mogłyby doprowadzić do stworzenia nowych, skutecznych lekarstw.

Amerykanie kiedyś poszli po rozum do głowy i znieśli prohibicję. Skoro można legalnie pić alkohol i palić papierosy (też są substancjami szkodliwymi), to może mądrze byłoby również zalegalizować narkotyki? Ostatecznie jeżeli ktoś tego chce, to podobno narkotyki może stosunkowo łatwo zdobyć. Czy nie byłoby w takim razie lepiej, żeby były legalnie dostępne, pod kontrolą państwa, które mogłoby z tego czerpać korzyści (podatki), a mafie straciłyby ważne źródło dochodów?

Może byłoby mądrzej, ale raczej do tego nie dojdzie. Dlaczego? Dlatego, że zalegalizowanie narkotyków być może byłoby dla społeczeństwa korzystniejsze, ale niewiele osób myśli wystarczająco samodzielnie, aby zdawać sobie z tego sprawę. Dlatego taka decyzja nie przyniosłaby politykom dodatkowych głosów. Mało tego — prawdopodobnie straciliby głosy wszystkich ludzi, którzy żyją z walki z narkotykami.

wtorek, 4 grudnia 2012

Wyprawa do gwiazd

Gwiazda znajdująca się najbliżej naszego Słońca to Proxima Centauri. Jest w odległości 4,22 lat świetlnych. Oznacza to, że światło potrzebuje 4,22 roku, aby przebyć odległość z Ziemi do tej gwiazdy. 

Takie odległości powodują, że wydaje się, że są to miejsca całkowicie dla nas niedostępne. Przy obecnych silnikach obecne statki kosmiczne potrzebują wielu tygodni lub nawet miesięcy, żeby dotrzeć do planet w Układzie Słonecznym.

A gdyby tak było możliwe poruszanie się z prędkościami znacznie większymi od prędkości światła? W znanym serialu science–finction Star Treck statki kosmiczne zdolne są do poruszania się prędkościami Warp. Prędkość warp oznacza prędkość światła. W serialu statki kosmiczne mogą poruszać się z prędkościami kilkakrotnie większymi od prędkości światła. To jednak tylko fantastyka. Przynajmniej na razie…

Niekiedy pomysły science–fiction inspirują naukowców. Okazuje się, że naukowcy w NASA obecnie przeprowadzają eksperymenty, które w przyszłości mogą doprowadzić do skonstruowania silników, dzięki którym możliwe będą podróże z prędkościami przekraczającymi prędkość światła. Jeżeli takie silniki powstaną, podróże do gwiazd staną się realne.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Leczenie tańcem

W portalu Medycyna24 został opublikowany ciekawy artykuł o leczeniu… tangiem. W szpitalu psychiatrycznym w Buenos Aires pacjenci są leczeni między innymi poprzez uczenie się tańczyć tango. Ten sposób wykorzystywany jest do leczenia choroby Alzheimera, choroby Parkinsona, fobii i załamań nerwowych.

Leczenie tangiem stosuje się nie tylko w Buenos Aires. Na przykład naukowcy z z University of Washington School of Medicine odkryli, że u pacjentów chorych na Parkinsona lekcje tanga wpływają na ogólną poprawę i stabilizację organizmu. W Wielkiej Brytanii uważa się, że poprawiają pamięć chorych na Alzheimera. We Włoszech wykorzystuje się tango przy terapii małżeńskiej.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Człowiek bez mózgu

We Francji lekarze odkryli normalnie funkcjonującego mężczyznę, niemal całkowicie pozbawionego mózgu. Ma on obecnie 44 lata. Jest żonaty. Ma dwoje dzieci. Jest urzędnikiem państwowym. Nie zgodził się na ujawnienie swojej tożsamości. Rozsądna decyzja.
Odkrycia dokonano przypadkowo, gdy mężczyzna ten trafił do szpitala skarżąc się na bóle nogi.


Powyżej z lewej strony widać zdjęcie mózgu tego mężczyzny. Z prawej strony, dla porównania, zdjęcie typowego ludzkiego mózgu. Te wielkie czarne plamy to płyn mózgowo-rdzeniowy. Normalnie wypełnia on cztery niewielkie komory.

Mózg, jak wiadomo, oprócz naszych świadomych odczuć i myśli, przetwarza olbrzymie ilości informacji związane z prawidłowym funkcjonowaniem różnych organów naszego ciała. Zdaniem lekarzy człowiek z tak małym mózgiem nie powinien żyć.

Coś mi się zdaje, że lekarze więcej zgadują, niż wiedzą o działaniu naszego mózgu.

Przeprowadzono testy na inteligencję tego mężczyzny. Jego IQ wynosi 75. Średnia wynosi 100. Nie wiem, czy to dużo mniej od owej średniej. Wydaje mi się, że sporo. Ciekawe, jaką funkcję pełni ten urzędnik.

Jest sezon ogórkowy. Ponieważ jednak informacja o tym została opublikowana w cieszącym się wysoką renomą czasopiśmie New Scientist, nie sądzę, żeby to była kaczka dziennikarska.

wtorek, 5 maja 2009

Badania nad... nami

Wyobraź sobie następującą sytuację:
Jesteś w pobliżu torów kolejowych, które ułożone są na zboczu pagórka. Zauważasz, że z pagórka po torach zjeżdża drezyna, którą ktoś zapomniał zabezpieczyć. Drezyna jedzie coraz szybciej. Oglądasz się w drugą stronę i widzisz, że kawałek dalej tory rozdzielają się. W pobliżu ciebie jest zwrotnica Możesz zdecydować, którym torem pojedzie ta rozpędzona drezyna. Niestety, na jednym torze widzisz grupę kilku osób, a na drugim torze — jedną osobę. Z powodu otaczającego cię hałasu oraz odległości nie zdołasz żadnej z tych osób ostrzec. Jeżeli nic nie zrobisz, drezyna wjedzie w grupę kilku osób, z pewnością je zabijając. Możesz przestawić zwrotnicę. Wtedy drezyna pojedzie drugim torem i zabije jedną osobę. Czy zdecydujesz się przestawić zwrotnicę? Jeżeli to zrobisz, przyczynisz się do śmierci człowieka. Jeżeli jednak nic nie zrobisz, to zginie kilka osób. Masz niewiele czasu na podjęcie decyzji. Co postanawiasz?
Większość ludzi prawdopodobnie zdecyduje się przestawić zwrotnicę. W efekcie zginie niewinny człowiek, ale zostanie uratowanych kilka innych, również niewinnych ludzi.

Wyobraźmy sobie teraz nieco inną sytuację:
Znowu drezyna zjeżdża ze wzgórza. Tym razem nie ma rozjazdu — jest tylko jeden tor. W dole wzgórza na torach jest kilka osób. Nie możesz nic zrobić, aby ich ostrzec. Obok ciebie stoi mężczyzna. Jest wysoki i bardzo gruby. Możesz go zepchnąć na tory. On oczywiście zginie, ale jest na tyle duży, że swoim ciałem zatrzyma drezynę. W ten sposób śmierć tego człowieka spowoduje uratowanie kilku innych osób. Masz niewiele czasu na podjęcie decyzji. Czy zepchniesz tego nieznajomego na tory, ratując kilku innych ludzi?
Podobne pytania zadawała grupa naukowców różnym ludziom. Analizowali ich wybory. Sprawdzali, ile czasu potrzebowali ludzie na podjęcie decyzji. Okazało się, że w takich sytuacjach niemal wszyscy ludzie reagowali tak samo, bez względu na rasę, wykształcenie, wyznawaną religię itp.

Na podstawie takich badań naukowcy wyciągają bardzo ciekawe wnioski o nas samych, o naszym poczuciu sprawiedliwości, o naszej etyce, moralności. Badania są rzetelne i niezwykle ciekawe. Zostały opisane w kwietniowym wydaniu Wiedzy i Życia.

Dobrze, że ludzie coraz lepiej poznają samych siebie. Ja się jednak tego typu badań boję. Obawiam się ich konsekwencji. Co ludzie zrobią z tą wiedzą? Czy dobrze ją wykorzystają? Jakoś nie mam zaufania, że tak będzie. Wystarczy zauważyć, jak rozój psychologii i socjologii wpłynął na nasze życie.

Zapewne postępy w psychologii wykorzystywane są do pomagania ludziom z problemami. Ja jednak znacznie częściej zauważam, że zostały one wykorzystane w... reklamie. Coraz trudniej się przed nią bronić. Coraz łatwiej wciskają nam różne badziewia, a my to kupujemy. Reklama jest już do tego stopnia skuteczna, że nawet polityków i partie polityczne reklamuje się tak samo, jak proszki do prania. W ciągu ostatnich kilku lat żaden ważniejszy polityk nie był zainteresowany kampanią merytoryczną. Wybory i tak wygrywa ta partia, która potrafi kupić lepszych fachowców od reklamy.

Niestety, postęp wiedzy w tej dziedzinie powoduje, że większość ludzi coraz bardziej staje się marionetkami w rękach stosunkowo wąskiej grupy dobrze zorientowanych i pozbawionych skrupułów ludzi.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...