Strona główna

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taniec. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 sierpnia 2012

Leczenie tańcem

W portalu Medycyna24 został opublikowany ciekawy artykuł o leczeniu… tangiem. W szpitalu psychiatrycznym w Buenos Aires pacjenci są leczeni między innymi poprzez uczenie się tańczyć tango. Ten sposób wykorzystywany jest do leczenia choroby Alzheimera, choroby Parkinsona, fobii i załamań nerwowych.

Leczenie tangiem stosuje się nie tylko w Buenos Aires. Na przykład naukowcy z z University of Washington School of Medicine odkryli, że u pacjentów chorych na Parkinsona lekcje tanga wpływają na ogólną poprawę i stabilizację organizmu. W Wielkiej Brytanii uważa się, że poprawiają pamięć chorych na Alzheimera. We Włoszech wykorzystuje się tango przy terapii małżeńskiej.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Dżentelmen

Anglicy mają takie powiedzenie:
Being a male is a matter of birth, being a man i a matter of age, but being a genterlman is a matter of choice.
Można by to przetłumaczyć mniej więcej tak:
O męskiej płci decyduje urodzenie, o byciu mężczyzną decyduje wiek, ale bycie dżentelmenem jest kwestią wyboru.
Kiedy jesteś dżentelmenem? Anglicy i na to mają swoje powiedzenie:
A boy makes his girl jealous of other women, a true gentleman makes other women jealous of his girl.
Co znowu można przetłumaczyć mniej więcej tak:
Chłopiec sprawia, że ​​jego dziewczyna jest zazdrosna o inne kobiety, natomiast prawdziwy dżentelmen zachowuje się tak, że inne kobiety są zazdrosne o jego dziewczynę.
P.S.
Jednym ze sposobów w ćwiczeniu bycia dżentelmenem jest tańczenie.

niedziela, 20 maja 2012

Opowiedziane tangiem

W polityce dzieją się od jakiegoś czasu takie rzeczy, że po prostu ręce opadają i nie chce się tego nawet komentować. Dajmy sobie spokój z polityką, przynajmniej na jakiś czas.

Co przyciąga rosnącą rzeszę miłośników tanga do niego? Wydaje mi się, że uczucia kłębiące się w tangach. Tancerze tańczący tango mogą się zanurzyć w tym kłębowisku emocji. A że tango często mówi o takich emocjach, których doświadcza chyba każdy człowiek, więc tańczenie tanga bywa rodzajem katharsis — sposobem, aby choć na chwilę odpocząć od codziennych problemów.

Milonga, to spotkanie miłośników tanga, podczas którego po prostu tańczy się tango. Klimat milongi w ujmujący sposób przedstawia poniższa nowela filmowa.

niedziela, 2 stycznia 2011

Słuchaj lekarzy

Miałem niedawno wątpliwą przyjemność odwiedzenia jednej z placówek teoretycznie zajmującej się leczeniem ludzi. W tej placówce, czekając na swoją kolej, z nudów przeczytałem wszystkie możliwe ulotki. Zainteresowała mnie jedna z nich. Zawierała pouczenia, jak chronić układ żylny.

Jeden z rozdziałów tej ulotki zatytułowany jet Czy uprawiasz sport? W tym rozdziale są między innymi następujące rady:
Pomagaj swoim żyłom poprzez łagodne wzmacnianie mięśni nóg
  • sposób najłatwiejszy: spacery
  • sposób najlepszy: pływanie
  • inne polecane sposoby: jazda na rowerze, taniec.
Stosuj się do zaleceń lekarza: tańcz ile wlezie!

środa, 6 stycznia 2010

Tango

Większość ludzi, słysząc słowo tango, wyobraża sobie bardzo rytmiczną, nieco drapieżną muzykę, a której partner co jakiś czas szarpie partnerkę, a ona w rewanżu chlasta go po twarzy różą trzymaną w zębach. Niewielu zdaje sobie sprawę, że to tango, które najczęściej mogą oglądać w różnych pokazach w telewizji, to tylko jedna z jego odmian, która wyodrębniła się z oryginalnego tanga. To oryginalne tango nadal się rozwija i nadal ludzie na całym świecie uczą się go tańczyć.
Całkiem inne, niż to szarpane, prawda?

czwartek, 15 października 2009

Legalny narkotyk

Niektórzy, chcąc sobie poprawić nastrój, zażywają ecstasy lub inne świństwa. Na krótką metę to podobno dobrze działa. Zażywane przez dłuższy czas powoduje uzależnienie. Tymczasem całkiem podobny efekt można uzyskać całkiem legalnie, a uzależnienie jest wręcz czymś bardzo dobrym. Tańczenie tango powoduje, że wydzielają się endorfiny — naturalny narkotyk produkowany przez nasz własny organizm.

Czyż nie chcielibyście umieć tak tańczyć?

Wkrótce w Bielsku-Białej Maria Mondino i Ismael Ludman poprowadzą warsztaty tanga.

wtorek, 8 września 2009

Różne oblicza tanga

W ostatnich latach podobno wielką popularnością cieszy się tańczenie salsy. Ja kiedyś trochę salsę tańczyłem — dopóki nie poznałem tanga. Podobno tango najlepiej rozumieją ludzie, którzy przeżyli już jakieś osobiste tragedie, na przykład utratę miłości.

Jedną z moich ulubionych par tangowych jest Noelia Hurtado i Pablo Rodriguez.


Zdarzało mi się słyszeć zarzuty ze strony niektórych salseros, że tango jest smutne. Czasem bywa smutne. Często mówi o utraconej miłości lub o tęsknocie. Tango jednak nie zawsze jest smutne. Na przykład to. Tańczy Cecilia Garcia i Pablo Inza.


Czasem tango nie tylko nie jest smutne, ale jest wręcz zabawne. Na przykład to. Również tańczy Cecilia Garcia, ale tym razem jej partnerem jest Horacio Godoy.


Umiejąc dobrze tańczyć tango, można zatańczyć niemal do każdej melodii. Poniżej przykład, który z pewnością chętnie obejrzą salseros. Jak widać, tangiem można zatańczyć i takie rytmy. Tańczy ten sam Horacio Godoy, ale tym razem z Cecilią Barra.

czwartek, 9 lipca 2009

Takie tango

„[…] Przyjemność, odprężenie, bezpieczeństwo. Takie uczucia najczęściej towarzyszą kobietom przy tangu z dobrym partnerem. Każde tango to trzyminutowy romans […].

[…] Argentynki, choć życiowo bardziej obrotne od mężczyzn, potrafią być w tangu uległe i posłuszne […].

[…] tango odkrywa osobowość tego, kto tańczy. Jak na dłoni widać, kim tancerz jest i w życiu, i w łóżku. Bo tańczyć tango to mieć kobietę na trzy minuty. A o kobietę w Argentynie było kiedyś bardzo trudno, dlatego mężczyźni uczyli się tanga [...] i tangiem zdobywali kobiety. […]

[…] Klucz do sukcesu w tangu, tak jak w życiu, jest wciąż ten sam: balans miedzy macho a gentlemanem. Sukces odnoszą ci, którzy rozumieją, że mężczyzna nie tylko tańczy z kobietą, ale dla kobiety. Bez względu na to, gdzie tańczy – albo mężczyzna uwiedzie w tangu kobietę i będzie chciała z nim tańczyć, albo nie”
(Polityka 26/2004)
Są różne rodzaje tanga: klasyczne de salon, tango milonga, tango walc, nowsze tango nuevo i całkiem spółczesne neotango. Tango żyje i rozwija się.

Powyższe tango nagrała polsko-ukraińska grupa Dagadana. Reżyserem klipu jest znany ukraiński artysta Anatolij Ławryniszyn.

sobota, 14 lutego 2009

Czym jest tango argentyńskie?

Kilka dni temu pewien znajomy zadał mi pytanie: Czym dla ciebie jest tango? Co cię najbardziej rajcuje w tańczeniu tanga?
No właśnie... co jest niezwykłego w tangu argentyńskim? W Internecie znalazłem na to pytanie co najmniej kilka odpowiedzi. Pod wszystkimi mogę się podpisać – wyrażają to, co ja myślę o tym tańcu, to jak ja go czuję.
W portalu TangoClub na stronie O tangu znalazłem kilka bardzo trafnych spostrzeżeń.
  • Tango to harmonia kobiety i mężczyzny; harmonia ruchów ciał, przez którą wyraża się harmonia ich odczuwania. Harmonia ta jest jednocześnie wynikiem opanowywania namiętności, pożądania, które są wpisane w naturę kobiety i mężczyzny.
  • Tango to intymność, indywidualna, jednorazowa, wyjątkowa relacja pomiędzy partnerką a partnerem. To zmysłowość, czułość, ciepło, bezpieczeństwo.
  • Tango to jedyny w swoim rodzaju taniec, w którym choć byśmy nie chcieli musimy! wejść w rolę partnerki i partnera – mężczyzny i kobiety w stu procentach. Tu nie ma miejsca na letniość… To taniec zmysłowy, to sensualność, która aby była prawdziwa, prawdziwym musi być to, co dzieje się pomiędzy partnerami
  • Tango to bycie razem tu i teraz przez magiczne trzy minuty. Emocje i głębokie i odważne (zwłaszcza wymaga to od kobiet) otwarcie się na partnera; poczucie odpowiedzialności za kobietę i otaczanie jej opieką; elegancja, piękno.
  • Tango to taniec, który uczy rozwoju jako kobiety lub mężczyzny. Tango to poznawanie i przekraczanie granic. Jest to trudny taniec, który dzięki swym trudnościom stanowi wyzwanie i radość po ich przekroczeniu.
Znalazłem też ciekawy wywiad Ewy Czerwińskiej z Małgorzatą Fajrant – psychologiem i psychoterapeutą, zatytułowany Bez ciebie nie będzie tanga. Właściwie mógłbym zacytować cały ten wywiad. Poniżej wynotowałem kilka najcelniejszych uwag z tej rozmowy.
  • Bardzo ważne jest to, że w tangu kobieta i mężczyzna są w prawdziwych rolach. On jest prawdziwym mężczyzną – pewnym siebie, wiedzącym czego chce, przewidującym, którędy będzie szedł i ochraniającym kobietę w tańcu przed innymi parami. Wie, kiedy się zatrzymać. A kobieta, jeśli ma do niego zaufanie, może mieć zamknięte oczy. Pozwala się prowadzić.
  • W tangu argentyńskim rozmawiamy bez słów, mimo to jest dialog. Słuchamy swojego ciała i ciała partnera, bo one mają być ze sobą w zgodnym due­cie. W tangu zawarte są wszystkie emocje. Poruszone są wszystkie zmysły: dotyku, węchu, do tego jeszcze ruch.
  • [Podczas tańczenia] nie myślę o tym, co było wczoraj, co będzie jutro. Jest dziś, teraz i nic innego się nie liczy.
  • Tańcząc tango można się poczuć wolnym. Muzyka i bliskość drugiej osoby uspokaja.
  • Tango to nie jest walka. To wzajemne dopełnienie się. Rola kobiety w tym tańcu jest nie do zastąpienia. Kobieta może być prawdziwą kobietą, a mężczyzna prawdziwym mężczyzną. Ale ktoś jednak musi w tym tańcu prowadzić i to jest właśnie mężczyzna. Tak jak w seksie, nie przeskoczymy natury. Do tanga trzeba dwojga i myśli, że oto bez ciebie tego tanga nie będzie, dlatego jesteś mi potrzebny lub potrzebna, szanuję cię, podziwiam.
Przeglądając Internet znalazłem też krótką sentencję, która - moim zdaniem - jest kwintesencją tanga: cztery nogi, dwa ciała, jedno serce.

Na koniec zacytuję kilka opinii z filmu nakręconego przez czeską telewizję, zatytułowanego Tak se tančí tango argentino v Praze. Można go obejrzeć przez Internet.
52 minuty. Nízká kvalita oznacza niską jakość, Střední kvalita oznacza średnią jakość, a TV kvalita – jakość telewizyjną (najlepszą). Do okna oznacza żądanie wyświetlenia filmu w oddzielnym oknie; Szkoda, że nie wszystko w tym filmie rozumiem.

  • Tango to najbardziej erotyczny taniec.
  • Każde tango to trzy minuty miłości (tyle mniej więcej trwa typowe tango argentyńskie)

środa, 17 września 2008

Tańczący mężczyzna

Odkąd dorosłem, chciałem nauczyć się dobrze tańczyć. Dosyć nietypowa chęć, jak na mężczyznę – prawda?

Staram się być świadomym powodów, dla których coś robię lub powstrzymuję się od robienia czegoś. Zdaję sobie doskonale sprawę, że w moim przypadku ważnym powodem tej mojej chęci nauczenia się tańczyć było poradzenie sobie ze swoimi własnymi kompleksami, zwłaszcza w kontaktach z płcią piękną.

Tak było, ale na skutek różnych okoliczności to jest już nieaktualne. Teraz nie mam już takich potrzeb. Nie ma z tym nic wspólnego fakt, że teraz umiem już trochę tańczyć. Po prostu zupełnie nie związane z tańcem okoliczności pomogły mi pozbyć się moich starych kompleksów. Szczęśliwie też uniknąłem wyhodowania sobie nowych kompleksów.

Swoich kompleksów już nie muszę pokonywać. Jednak chęć nauczenia się dobrze tańczyć pozostała. Od pewnego czasu chodzę na kursy tańca. Uważam, że to doskonała rozrywka połączona z odrobiną ruchu. Można przy tym spotkać wielu wspaniałych, ciekawych ludzi. Uważam, że wśród ludzi zarażonych tańcem nie ma ludzi o złych duszach.

Na tych moich kursach tańca widzę, że praktycznie zawsze jest jeden i ten sam problem: chodzi na nie więcej pań niż panów. Przeważnie tych pań jest znacznie więcej. Wiele pań rezygnuje z nauki tańca tylko dlatego, że z braku partnera same nie mogą się uczyć.

Próbuję zrozumieć, co jest przyczyną tej dysproporcji. Chodzi mi głównie o to, dlaczego tak mało mężczyzn chce tańczyć. Albo może lepiej tak: dlaczego tak wielu mężczyzn nie lubi tańczyć?

Próbowałem o to pytać swoich znajomych. Jedyną odpowiedź, jaką udało mi się uzyskać, to nie lubię tańczyć bo... ja tego nie lubię. Tak można by sparafrazować wszystkie ich opinie. Rozumiem, że ktoś może czegoś nie lubić, ale chciałbym wiedzieć dlaczego? Na przykład ja nie lubię sportu wyczynowego, bo uważam, że to jest wynaturzenie idei sportu, w dodatku prowadzące często do kalectwa (przetrenowanie, doping itp.).

Skoro nie uzyskałem żadnej odpowiedzi od panów, zacząłem o to pytać panie. One często mają znacznie lepiej od nas (mężczyzn) rozwiniętą intuicję. Pomyślałem, że być może mają jakąś intuicję, dlaczego ich partnerzy tak bardzo nie lubią tańczyć.

Nie pomyliłem się. Kilka pań powiedziało mi, co o tym sądzą. Otóż ich zdaniem panowie nie lubią tańczyć, bo nie umieją. Dlaczego w takim razie nie chcą się tego nauczyć? Prawdopodobnie dlatego, że uważają to za zajęcie mało męskie.

Ciekawe... Czyżby tańczenie rzeczywiście było zajęciem niemęskim? Na przykład jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie wypadało, żeby dżentelmen nie umiał tańczyć. Obecnie nie ma już takiej mody. Może więc zmieniły się kryteria, według których coś się kwalifikuje jako męskie bądź niemęskie?

Rozmawiałem kiedyś z pewną panią. Nie jest wprawdzie zawodowym psychologiem, ale cenię ją za dużą wiedzę dotyczącą psychologii. Powiedziała mi, że mężczyźni, którzy na zewnątrz są macho, w środku przeważnie są trzęsącą się galaretą. Innymi słowy zachowują się jak macho aby zamaskować tym swoją prawdziwą słabość.

Jeżeli to prawda, to oznaczałoby, że mężczyzna ucząc się tańczyć wcale nie staje się mniej męski. Wręcz przeciwnie! Ucząc się tańca nie tylko uczymy się różnych kroków. O wiele ważniejsze jest coś innego. Rolą mężczyzny w tańcu jest prowadzenie swojej partnerki. To ja, partner, decyduję co zrobi partnerka. Muszę partnerkę tak poprowadzić, żeby zrozumiała moje intencje. Oczywiście uczymy się, jak to się technicznie robi. Przede wszystkim jednak muszę prowadzić swoją partnerkę w sposób zdecydowany. Każde zawahanie się z mojej strony powoduje, że partnerka prawdopodobnie nie zrozumie moich intencji i nie zrobi tego, co zamierzałem.

Jak widać, mężczyzna ucząc się tańczyć staje pewniejszym siebie, bardziej zdecydowanym. Czyż nie jest to cecha prawdziwego mężczyzny?

Panowie! Jeżeli chcecie być bardziej męscy, uczcie się tańczyć!

niedziela, 14 września 2008

Tańczenie tango argentino

Ucząc się tańczyć tango argentino
mężczyźni stają się bardziej męscy,
a kobiety bardziej kobiece.

Nie pamiętam, czy gdzieś to przeczytałem bądź usłyszałem. Wydaje mi się, że sam to wymyśliłem. Powiedziałem to kilku tańczącym znajomym (obojga płci). Wszystkim się podobało. Niektórzy nawet po pewnym czasie mówili, że przemyśleli to i doszli do wniosku, że to zdanie nie tylko fajnie brzmi, ale przede wszystkim jest prawdziwe.

Możecie sobie pomyśleć, że to tylko taka reklama tanga napisana przez gościa, który prawdopodobnie jest fanem tanga. Może nawet, o zgrozo ;-), sam go tańczy!

No cóż, jest prosty sposób aby się przekonać, czy mam rację. Spróbuj zacząć tańczyć. Najlepiej zapisz się na jakiś fajny kurs tanga argentyńskiego. Po kilku miesiącach (zazwyczaj zajęcia są tylko raz w tygodniu przez godzinę) przekonasz się czy mam rację.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...