Strona główna

wtorek, 16 marca 2010

Będziemy przestępcami

Nie przepadam za grami karcianymi. Nigdy nie przepadałem. Jednak gdy kiedyś trafiłem do szpitala na trzy tygodnie, całymi dniami wszyscy ze wszystkimi graliśmy w karty. Nie było nic innego do roboty, więc nudziliśmy się śmiertelnie. Żeby gra była bardziej atrakcyjna, graliśmy o pieniądze. O ile dobrze pamiętam, stawką podstawową było chyba 10 groszy. Przez cały dzień czasem wygrałem kilka złotych, czasem przegrałem mniej więcej tyle samo.

Rządy Platformy Obywatelskiej w sposób mistrzowski opanował nic nie robienie. Może mają rację, bo — jak wiemy — jak tylko różne Rychy z Grzechami coś jednak zrobili, to teraz wynajęci przez PO specjaliści od reklamy muszą mocno się napracować, żeby jakoś odwrócić uwagę opinii publicznej od efektów pracy Grzecha i Rycha. Jednym z takich działań osłonowych, mających na celu jedynie odciągnięcie uwagi opinii publicznej od wymienionych panów, jest ustawa hazardowa. W myśl tej ustawy różne gry stają się na terenie Rzeczpospolitej Polskiej nielegalne. Jedną z takich nielegalnych gier jest poker. W myśl tej ustawy, można w niego grać tylko na terenie kasyn. Czyli jeżeli ktoś zechce zagrać w pokera podczas pobytu w szpitalu lub u wujka na imieninach, automatycznie staje się przestępcą. Nawet apel Polskiej Federacji Pokera Sportowego nie zdał się na nic. I słusznie! Jak walczyć, to totalnie!

Ciekawe, kiedy dowiemy się z mediów o pierwszych przypadkach, że jakiś polityk, którego kandydatura zagraża naszemu kandydatowi, popełnił przestępstwo hazardowe. Myślę, że ustawa jest jeszcze zbyt świeża i przed najbliższymi wyborami takich donosów nie będzie, ale za kilka lat, kto wie…

Nie czytałem treści ustawy. Przeczytałem tylko artykuł o niej. Do tej ustawy idealnie pasuje między innymi Lotto. Jest to przecież gra całkowicie losowa, a nagrodą są pieniądze. Czyżby Lotto również zostało zabronione? Wątpię… Dla Lotto na pewno zrobili w ustawie wyjątek. Zgadnij koteczku, dlaczego?

W przypadku Euro 2012 jeden z etapów miał charakter losowy (losowanie grup), a zwycięskie drużyny dostaną przecież nagrody pieniężne. Czyli te mistrzostwa też podlegają ustawie antyhazardowej! Euro 2012 też nie będzie?

Właściwie większość zawodów sportowych powinno podlegać tej ustawie! Przecież w większości zawodów jest element losowy (na przykład losowanie kolejności startu itp.), a zwycięzcy niemal zawsze dostają nagrody pieniężne (lub równoważne).

Jak tak dalej będzie, to naprawdę niczego nie będzie! Zdrowego rozsądku od dawna już nie ma.

sobota, 13 marca 2010

Rząd nadal chce cenzurować Internet

Niedawno rząd chciał wprowadzić cenzurę Internetu. W tym celu miał powstać Rejestr Stron Zakazanych. Na nic się zdały opinie ekspertów prawa, że nie wolno ot tak sobie pozbawiać ludzi dostępu do legalnych stron internetowych. Na nic się zdały opinie ekspertów informatyki, że tego nie da się zrobić. Grupa osób zaniepokojona takimi działaniami przygotowała petycję do Prezydenta RP z prośbą o zawetowanie ewentualnej ustawy. Podpisało ją ponad 75 tysięcy internautów. Dopiero to powstrzymało rząd.

Okazuje się, że obietnice złożone przez premiera Tuska i ministra Boniego są nic niewarte. Podczas publicznej konferencji prasowej, relacjonowanej między innymi na żywo przez Internet, obiecali nie wprowadzać cenzury, zanim nie zostaną przeprowadzone szerokie konsultacje społeczne. Miała zostać uruchomiona specjalna platforma, gdzie każdy internauta będzie mógł wypowiedzieć się na temat planowanych ustaw dotyczących Internetu. Platforma ta nie została jeszcze uruchomiona.

Tymczasem, jak się okazuje, rząd wcale się nie wycofał z pomysłu cenzurowania Internetu. W zasadzie zmieniło się tylko tyle, że teraz sąd ma decydować, jakie strony zablokować. 

W związku z tym usilnym wprowadzaniem cenzury nasuwa się kilka spostrzeżeń:
  1. Ta wersja cenzury jest trochę lepsza, od poprzedniej. Tylko trochę! Teraz o blokowaniu danych stron przynajmniej decydować będzie sąd, a nie jakiś anonimowy urzędnik. Tylko czy mamy wystarczające zaufanie do sądów? Szereg wyroków w ostatnich latach, które łagodnie można by nazwać kontrowersyjnymi, nie daje podstaw do zaufania do sądów.
  2. Dlaczego, do czorta, ktokolwiek w ogóle miałby blokować dostęp do internetowych stron oferujących gry hazardowe? Przecież, jeżeli zechcę grać, będę to robić za własne pieniądze. Rząd zabrał już ode mnie swój haracz w formie przeróżnych podatków. Politycy, odczepcie się od moich pieniędzy! To moja sprawa, czy chcę je wydać na kino, czy na ruletkę przez Internet!
  3. Najprostszym rozwiązaniem wydaje się opodatkowanie branży hazardowej na ogólnych zasadach, czyli tak, jak każdego innego przedsiębiorcę. Może chodzi o to, że to byłoby za mało medialne? — nie można by się tym chwalić w zbliżającej się kampanii wyborczej.
  4. Każdy ekspert informatyki wie, że cenzurować stron internetowych w sposób automatyczny się po prostu nie da. Chiny, stosujące cenzurę Internetu, zatrudniają w tym celu wiele tysięcy pracowników. Może i o to chodzi, żeby było wiele nowych, dobrze płatnych posad dla naszych ludzi?
Jakiś czas temu ktoś mi powiedział, że jest mu w zasadzie obojętne, czy strony oferujące gry hazardowe będą blokowane, bo sam z nich nie korzysta i nie ma zamiaru korzystać. Nie bądźcie naiwni! Najpierw naprawdę będą blokować strony z hazardem, mimo, że przecież nie są nielegalne! Kto wam jednak zagwarantuje, że któregoś dnia nie zechcą blokować stron internetowych, na których publikowane są teksty krytykujące rząd lub rządzącą partię? Zastanówcie się, gdzie jest granica, za którą system staje się systemem totalitarnym lub wręcz faszystowskim!

środa, 10 marca 2010

Zmierzamy ku bankructwu

[...] sytuacja finansów publicznych dotyczy nas wszystkich. To my bowiem będziemy ponosić ekonomiczne konsekwencje tego, jak się wielcy państwo bawią. Tymczasem dług publiczny Polski sięgnął 700 miliardów złotych i powiększa się z szybkością co najmniej 1500 złotych na sekundę, czyli 130 milionów złotych na dobę. Koszty obsługi tego długu w przyszłym roku mogą wzrosnąć nawet do 35 miliardów zł. rocznie, czyli 900 zł na mieszkańca. Oznacza to, że statystyczna 5-osobowa rodzina będzie musiała tylko z tego tytułu oddać lichwiarskiej międzynarodówce prawie 5 tysięcy złotych. Tyle nas kosztuje stwarzanie przez naszych dygnitarzy wrażenia, że wszystko jest gites-tenteges. 
Cały felieton jest »tutaj«.

piątek, 5 marca 2010

W obronie inwestycji i miejsc pracy

Złe prawo jest dziś jedną z największych barier rozwoju Polski i niweczy możliwość szybkiego awansu w Unii Europejskiej. [...] Miejsca pracy są zagrożone nie tyle kryzysem, z którym przedsiębiorcy sobie radzą, a praktyką aparatu skarbowego. [...] Działania tego typu skutecznie ograniczają przedsiębiorczość w Polsce przyczyniając się od wzrostu bezrobocia.

Jedną z najgorszych i najbardziej szkodliwych [...] praktyk aparatu skarbowego w Polsce są żądania zwrotu podatku [...] sięgające często lata wstecz. Działania takie w ostatnich latach przyczyniły się do upadku setek przed­się­biorstw i utraty tysięcy miejsc pracy. Należy wyraźnie zaznaczyć, że w przytłaczającej większości przypadków do­ty­czy­ły one przedsiębiorców działających w dobrej wierze na podstawie przyjętej interpretacji istniejącego prawa. W związku z obezwładnieniem sądownictwa w Polsce, ciągnących się latami procesów i realną możliwością uzyskania wyroku sądowego w terminie kilkuletnim — co w przypadku sporu — najczęściej prowadzi to do upadku danego przedsiębiorcy, likwidacji miejsc pracy oraz po­czynionych inwestycji.

Niestety, w Polsce w lepszej sytuacji od przed­się­bior­ców są przestępcy kryminalni. Nie są nam znane przypadki ścigania wykroczeń czy przestępstw karnych wstecz, które w momencie popełniania nie były prze­stępstwami. Sytuacja taka dotyczy w zasadzie każdej firmy działającej w Polsce i jest wspólnym udziałem wszystkich sektorów gospodarki. Każdej firmie w każdej chwili grozi zmiana interpretacji da­nego przepisu przez aparat skarbowy i realna groźba egzekucji wstecz.

Decyzje te skutkują wszczynaniem długotrwałych i kosz­town­ych działań odwoławczych, jak również grożą sankcjami, których wielkość może być nieadekwatna do „winy” podatnika.
Powyższe fragmenty pochodzą z artykułu dostępnego »tutaj«.

poniedziałek, 22 lutego 2010

Imperia nie trwają wieczne

Jak wiemy z historii, Polska była kiedyś jednym z największych i najpotężniejszych państw Europy. Jest to stosunkowo odległa historia. Jak wiemy z historii, w różnych okresach istniały różne imperia, które dawno już przestały być imperiami. Ostatnie z takich historycznych imperiów, imperium brytyjskie, swój okres największej świetności miało na przełomie XIX i XX wieku. Obecnie istniejące imperia też nie będą zapewne trwać wiecznie.

Kilkanaście lat temu wydawało się, że jesteśmy świadkami końca imperium rosyjskiego. Obecnie wydaje się, że po okresie kryzysu imperium to trwa nadal. Kilkanaście lat temu wydawało się, że imperium amerykańskie jest niezagrożone. Tymczasem obecnie staje się to coraz bardziej wątpliwe.

Ron Paul, członek amerykańskiego Kongresu (kandydował na prezydenta USA) za jeden z największych problemów, z którymi musi uporać się USA, uznał wciąż wzrastający deficyt budżetowy. Uważa, że państwu grozi również kryzys walutowy, który spowoduje spadek zaufania do dolara.

Tymczasem obecny lewicowy prezydent USA, Barack Obama, próbuje stymulować gospodarkę pompując w nią pieniądze odebrane wcześniej ludziom w formie podatków (lub dodrukowując je). Ciekawe, że tylko 6% Amerykanów wierzy, że te działania przyniosą dobre efekty. To nawet mniej, niż liczba Amerykanów wierzących, że Elvis Presley nadal żyje (wierzy w to 7% Amerykanów). Wielu uważa, że jedynymi tego beneficjentami są banki.

Ron Paul może mieć tym bardziej rację, że jak wiadomo, najwięcej amerykańskich obligacji mają Chiny. Ostatnio Chiny sprzedały amerykańskie obligacje o wartości 34 miliardów dolarów. Spowodowane to jest zaniepokojeniem o stan gospodarki USA i niestabilnością dolara. Sprzedaż obligacji o tak znacznej wartości z pewnością nie pomogła dolarowi.

Sądzę, że zbyt wcześnie ogłaszać koniec amerykańskiego imperium. Niewątpliwie jest ono obecnie w stanie silnego kryzysu. Pewnie za kilka lat przekonamy się, czy ten kryzys spowoduje spadek znaczenia USA. Jedno wydaje się coraz pewniejsze: na naszych oczach powstaje imperium chińskie.

sobota, 20 lutego 2010

Serce i rozum

Dzieci są naszą przyszłością. Dla nich gotowi jesteśmy poświęcić bardzo dużo. Powinniśmy o nie dbać. Dla ich dobra, dzieci powinny pierwsze lata życia spędzić pod czujnym okiem mamy (i taty). Każda matka powinna mieć możliwość zajęcia się swoimi dziećmi przynajmniej przez pierwsze kilka lat ich życia. Żeby mogła godnie żyć, państwo powinno zapewnić każdej matce odpowiednio wysoki zasiłek macierzyński.

Tata też jest bardzo ważny dla prawidłowego emocjonalnego rozwoju dziecka. Dobrze byłoby, gdyby tata też mógł poświęcić się swoim dzieciom. Państwo powinno zapewnić obojgu rodziców takie zasiłki, żeby mogli zająć się swoimi dziećmi, żyjąc na godziwym poziomie.

Czyż to nie brzmi wspaniale? Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby każda mama lub tata, lub oboje, mogli zostać w domu ze swoimi dziećmi — na przykład przez pierwsze dwa lata życia dziecka? Wystarczyłoby tylko, żeby państwo zapewniło im godziwy zasiłek. Myślę, że partia, która by w najbliższych wyborach uwypukliła taki punkt w swoim programie, miałaby dużo większe szanse na zdobycie większości miejsc w parlamencie.

Zastanówmy się jednak, skąd państwo miałoby wziąć pieniądze na takie zasiłki. Część pewnie stwierdziłaby, że państwo może wydrukować więcej pieniędzy! Ano może, ale — jak wiadomo — w krótkim czasie doprowadziłoby to do większej inflacji, czyli taka sama ilość pieniędzy miałaby mniejszą wartość. W efekcie nikt by nie zyskał, a wszyscy by stracili.

Jedynym źródłem pieniędzy, jakimi może dysponować państwo, są nasze podatki. Państwo odbiera nam część naszych zarobków w formie podatków. Niektórzy obliczają, że państwo odbiera nam w ten sposób około 80% naszych dochodów (w formie podatków bezpośrednich i pośrednich). Z tych pieniędzy państwo musi najpierw opłacić pensje pracowników zajmujących się ściąganiem podatków, wybudować dla nich biurowce, zapłacić za ich ogrzewanie i oświetlenie, ciągle inwestować w sprzęt (komputery itp.). To, co zostanie, państwo może podzielić między ludzi w formie różnorakich zapomóg, dotacji i ulg. Oczywiście jest do tego potrzebna kolejna armia urzędników, którym trzeba najpierw z tych pieniędzy dać pensje, biurka, komputery, i tym podobne.

Problem polega na tym, że aby państwo mogło więcej dać jednym (np. w formie dotacji, ulg, …), najpierw musi znacznie więcej zabrać innym, albo i tym samym. Bo przecież matka opiekująca się dziećmi chodzi na zakupy. Każdy, kto przyjrzy się dowolnemu paragonowi, zauważy, że od każdego zakupionego w sklepie produktu płacimy państwu kolejny podatek.

Sensowność wydawania pieniędzy przez państwo podważa również psychologia. Wiadomo, że swoimi własnymi pieniędzmi każdy zarządza raczej rozsądnie. Urzędnicy nie decydują o wydawaniu własnych pieniędzy. Dlatego wydając nie własne (bo państwowe, czyli niczyje) pieniądze podejmują dużo więcej lekkomyślnych bądź nieprzemyślanych decyzji (pomijając ewidentne przekręty).

Wielu ludzi nie rozumie tych argumentów. Może dlatego, że wielu ludzi jest po prostu na bakier z logiką, nie wspominając o braku elementarnej wiedzy z ekonomii. Do takich ludzi łatwo docierają argumenty, że są gnębieni, i że potrzebują kogoś, kto będzie ich bronił. Efektem takiego myślenia są między innymi związki zawodowe.

Zgodnie z ustawą o związkach zawodowych, przedsiębiorca prywatny lub państwowy musi zapewnić związkom zawodowym między innymi pomieszczenia i telefony oraz sfinansować pensje liderów związkowych. Co to właściwie znaczy, że ma zapewnić…? To znaczy, że ma im dać za darmo! Czy wiesz, ile nas kosztuje utrzymanie związków zawodowych? Okazuje się, na przykład 254 państwowe firmy wydają łącznie na zapewnienie związkom zawodowym… łącznie ponad 51 mln złotych. A to są tylko 254 państwowe firmy! Według GUS na koniec 2009 roku w Polsce były 3.742.673 przedsiębiorstwa. W skali kraju na utrzymanie związków zawodowych muszą być przeznaczane astronomiczne kwoty!

Możesz się ze mną zgadzać, możesz nie zgadzać. Zobacz jednak, jakie efekty przyniosły socjalne (socjalistyczne!) eksperymenty w USA.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...